Home
Maja
09 July 2009 @ 06:36 pm
Majczos ma zaszczyt ogłosić, że udało jej się spłodzić potomka męskiego o najprawdopodobniejszym imieniu Mikołaj :))))

english translate: Majczos is expecting a baby boy named Nicholas :)
 
 
Mood: happy
Music: Jackson 5 - Doctor My Eyes
 
 
Maja
06 May 2008 @ 09:26 pm

11 - Jack & Kate
70 - Mick & Beth


Photobucket  Photobucket  Photobucket



Comment and credit if taking.

Enjoy!

 
 
Mood: artistic
Music: the kin - together
 
 
Maja
18 April 2008 @ 07:07 pm
26 - Mulder & Scully
20 - Jack & Kate

Photobucket  Photobucket  Photobucket



Comment and credit if taking.

Enjoy!

 
 
Mood: geeky
Music: Beverly Klass - Temple
 
 
Maja
14 April 2008 @ 12:41 am
LOST:

16 - Jack & Kate

Photobucket  Photobucket  Photobucket




Comment and credit if taking.

Enjoy!
 
 
Mood: cheerful
Music: Ray LaMontagne - Hold You In My Arms
 
 
Maja
22 March 2008 @ 08:03 pm
22 - LOST 'Meet Kevin Johnson'
16 - X-Files 'Pusher'
23 - David & Gillian

Photobucket  Photobucket  Photobucket



Comment and credit if taking.

Enjoy!
 
 
Mood: hungry
Music: rose chronicles - blood red
 
 
Maja
14 March 2008 @ 08:20 pm
Another LOST / TXF icon post. Why? Because they're two the most fantastic tv-shows in the history of television. In the last issue of EW magazine TXF and LOST were compared as the most famous, pop-culture tv-show from the past (TXF) with the tv-show people are crazy about these days (LOST). I know why they chose exactly these series (because they're the best xD), but I don't agree with making such a comparison in the first place. TXF and LOST could be comparable on some levels (they both have a great mystery and suspence, both are very charachter driven), but it's not enough to do such a thing. I personally couldn't chose between them. They're too different and too good in these differences. So, just let them be, what they are :)

27 - LOST
22 - X-Files

Photobucket  Photobucket  Photobucket




Comment and credit if taking.

Enjoy!

 
 
 
Mood: artistic
Music: Leona Lewis - Homeless
 
 
Maja
09 March 2008 @ 07:53 pm
45 LOST
44 X-Files

 Photobucket  Photobucket  Photobucket





Enjoy!
 
 
Mood: ditzy
Music: globus - take me away
 
 
Maja
29 February 2008 @ 05:33 pm

The Constant was imo the best mythological eppy of the show so far and I still didn't recover from that surreal experience. Since I am totally in love with the plot and with Des&Penny epic relationship, I couldn't resist and I've made some icons asap. Oh, I almost forgot: I adore Jeremy Davis! *thud* His Dan is such a great, adorable and I must say - in some geeky way, kind of sexy - character ♥ Btw: 4x06 preview was beyond awesome! I can't wait to see The Other Woman! Anyway, enjoy:

18 Daniel Faraday
11 Desmond Hume
10 Jack Shephard
6 Eloise, the mouse
5 Penny Widmore
3 Desmond & Penny
6 Random

Photobucket  Photobucket  Photobucket

textures by: former autumn_layouts and [info]yoostyna


Comment and credit if taking.

Enjoy! 
 
 
Mood: geeky
Music: Goo Goo Dolls - Before It's Too Late
 
 
Maja
24 February 2008 @ 06:26 pm
49 Jack Shephard
52 Kate Austen
20 Jack & Kate
1 Juliet Burke
1 Melissa Dunbrook

Photobucket  Photobucket  Photobucket



Enjoy!

Comment and credit if taking.
 
 
Mood: cheerful
Music: cat power - metal hearts
 
 
Maja
22 February 2008 @ 05:47 pm
Tytuł: House of The Rising Sun
Rodzaj: LOST fic
Timeline: FF
Forma: one-shot


Enjoy!
Tags:
 
 
Mood: content
Music: Jimi Hendrix - Angel
 
 
Maja
16 February 2008 @ 11:56 pm
I'm not bored, I have tons of stuff to do. I should study, I should write a diplome paper or clean up this mess I'm living in. And what am I doing? I'm making icons... Living a hardcore jater life, huh? xD

Photobucket  Photobucket  Photobucket 

textures credit for [info]autumn_layouts



Comment and credit if taking. 

Enjoy!

 

 
 
Mood: busy
Music: kt tunstall - beauty of uncertainty
 
 
Maja
14 February 2008 @ 04:05 pm
"Istnieją nawet pokutnicy (disciplinantes de amor), którzy chłoszczą się dla miłości swojej damy: przed domem ukochanej „biczują się ze zdumiewającą cierpliwością […] Kiedy ujrzą zgrabną kobietę, chłoszczą się w taki sposób, żeby ją opryskać swoją krwią. Jest to wielki zaszczyt, więc dama, pełna wdzięczności, dziękuje im za to."

Zajebiwstego Świętego Walentego, droga Flisto! Zamiast litrów krwi - słodkich pocałunków xD
 
 
Mood: ditzy
Music: KT Tunstall - Hold On
 
 
Maja
12 February 2008 @ 03:23 pm
Jednym z nowszych sportów jest rzut karłem, który polega na rzucaniu niskimi ludźmi przez bar (wersja dla pijących). Zabawa importowana - to żadna niespodzianka - z Australii w latach osiemdziesiątych, cieszyła się krótkotrwałą popularnością we Francji, zanim została prawnie zabroniona przez ministerstwo spraw wewnętrznych (czemu nie ministerstwo do spraw małych i średnich przedsiębiorstw?). W północno - zachodniej Hiszpanii został zakazany starszy sport - rzut kozą.

Pisanie pracy licencjackiej - LOL!
 
 
Mood: giggly
Music: Poets of The Fall - 3 AM
 
 
Maja
Czyli kulturalne podsumowanie miesiąca.


Enjoy!
 
 
Mood: curious
Music: Plumb - Blush (Only You)
 
 
Maja
17 January 2008 @ 12:38 am
Tytuł: Deja vu
Rodzaj: LOST fic
Timeline: FF

Photobucket 


Enjoy!

 
 
Mood: blah
Music: Blue October - Mistakes
 
 
Maja
10 January 2008 @ 10:55 pm

Znacie to wspaniałe, lecz niezwykle rzadkie, uczucie spełnienia, które czasami pojawia się wraz z ostatnim zaciemnieniem kinowego, bądź telewizyjnego (komputerowego) ekranu, kiedy oczekujecie na wybicie pierwszego taktu ostatniej piosenki, ciesząc się zawczasu na wybrzmienie najmniejszego jej dźwięku? Na pewno znacie i na pewno wiecie, że jest to zjawisko coraz mniej zauważalne z roku na rok, z produkcji na produkcję. I to pewnie dlatego do kina chodzicie tylko na wielkie, monumentalne projekcje - robicie tak, bo boicie się, że każda inna (mniej monumentalna, znana, wielka, popularna etc..) historia może Was zawieść, powodując to najokropniejsze ze wszystkich poczucie tęsknoty za tymi kilkunastoma złotymi, które przecież mogliście wydać na MacDonalda, czy też za straconymi stu minutami życia, które można było poświęcić na milion innych, zwykle zaniedbywanych, rzeczy... Dlatego ja, podobnie jak Wy, tak bardzo cenię te niezwykle rzadkie uczucie spełnienia. Dzisiejszego wieczoru cenię je na tyle głęboko, że postanowiłam poświęcić jemu kilka akapitów. Poświęcić po seansie dodatkowe pół godziny na refleksję, na docenienie, pogłębienie stanu skrajnej filmowej satysfakcji, jakiego miałam dzisiaj szczęście zaznać dzięki Garden State.

Są różne gatunki filmów. Od melodramatu przez obyczaj ku komedii. Od filmów z założenia hollywoodzkich, poprzez mniej hollywoodzkie, europejskie, bollywoodzkie i takie, których w ogóle nie da się zaszufladkować. Wszystkie te filmy można jednak podzielić wedle jednego kryterium, z którego najłatwiej jest później rozdzielić je na podkryteria i kryteria podkryteriów (dla tych maniaków, którzy uwielbiają kategoryzować ofc xD). Tym głównym kryterium jest nic innego, jak po prostu - głupota. Głupota jest wszak czymś, czego nie można niezauważyć. Dlatego właśnie w nawet najbardziej zmyślnie wymyślanych historiach łapiemy się często na prostym stwierdzeniu: ten film jest głupi. Często głupimi okazują się być filmy, których wcale nie podejrzewalibyśmy o to, nawet przez pierwsze 100 minut projekcji (jak np Signs). Często głupie filmy są też z założenia głupie, ale na takie zwykle nastawiamy się dobrowolnie przed obejrzeniem (np. cykl Scary Movie). Filmy, które nie podpadają pod żadną z tych kategorii można nazwać mądrymi. Mniej lub bardziej, ale zawsze. Z mądrymi filmami też jest jednak jeden mały problem. Czasami można znaleźć wśród nich filmy tak mądre, że aż niezrozumiałe. Takie filmy nie są dobre. Mogą kłócić się ze mną wszyscy adepci sztuki filmowej, wszyscy zwolennicy kina offowego, autorskiego, w którym to zwykle kinie najczęściej można znaleźć wspomniane filmy zbyt mądre. Mogą oni wszyscy twierdzić, że film niezrozumiały dla człowieka wyposażonego w tłusty nakład inteligencji i wrażliwości jest filmem tym bardziej godnym poklasku, gdyż jest czymś unikatowym, oryginalnym, antymasowym. Według mnie ludzie ci nie robią nic innego ponad tworzenie kolejnej niszy subkulturowej, w której wszystko co dziwne jest dobre. Nie chodzi przecież o to, żeby film był zbyt mądry, ani nawet o to, żeby był czytelnie, łopatologicznie zrozumiały. Chodzi o to, żeby był odebrany. Dobry, mądry film musi wywoływać określone emocje. Genialny film wywołuje emocje nieokreślone, takie których autor nie spodziewał się wywołać, ale jakie w drodze odbioru mu się udało. Tylko filmy pozostawiające po sobie ślad są filmami godnymi zapamiętania. Takim filmem jest niewątpliwie Garden State.

Mamy, więc oto film mądry, który potrafi wywoływać emocje, ale... cóż w tym takiego dziwnego, zapytacie. Przecież jest tysiące, jak nie setki tysięcy filmów mądrych, które wywoływały w nas skrajnie różne emocje: od płaczu do śmiechu, od refleksji do nieposkromionej radości, od zadumania do stanów ekstatycznych. Ale... zastanówcie się ile tytułów z tych filmów możecie przywołać w pamięci w tej chwili? Ile razy po nie sięgacie? Czy tylko ten jeden jedyny raz w kinie? Czy również drugi raz w domu? Czy może niezliczoną ilość razy odtwarzacie je z kaset video, płyt dvd etc... Jeśli pamiętacie tytuły tych filmów i oglądacie je więcej niż kilka razy to wiecie czym różni się mądry film, który dzisiaj oglądałam od całej reszty mądrych filmów. Garden State jest filmem, który zapada w pamięć. Jest jednym z tych przeżyć, które chce się powtarzać bez końca. Jest filmem, który cieszy, który uczy, który pozwala się odprężyć, ale nie znieczula, nie usypia. I przy tym nie jest filmem sztampowym. Jest realny. Nie tak bardzo przełomowy jak np Babel, ani nie tak bardzo chwytający za serce jak Little Miss Sunshine, - jest prosty, ale w swej prostocie bardzo, ale to bardzo wyjątkowy. Takiego filmu szuka się do obejrzenia, gdy widziało się już wszystkie superprodukcje. Gdy chce się znaleźć w kinie coś więcej, niż zwyczajną rozrywkę, ale nie na tyle więcej, by poczuć się przytłoczonym. Są filmy wielkie i przełomowe, które można oglądać tylko jeden, góra dwa razy, by móc się uznać za ich całkowitego fana (jak Lot nad kukułczym gniazdem lub też Requiem for a Dream), ale nie sposób oglądać je wielokrotnie, by nie uodpornić się na ich efekt czy też popaść w jakieś psychodeliczne stany emocjonalne. Garden State poleciłabym oglądać co tydzień. To jeden z tych filmów, które zawsze będą zachwycać, zawsze będą cieszyć i zawsze będą dawać emocjonalnego kopniaczka na rozruszanie.

Garden State jest filmem o tym jak żyć, jak znaleźć to co w życiu najważniejsze, jak nie być obojętnym, jak być szczerym, jak cieszyć się z każdej chwili, z każdego przyjaciela, czy też z kogoś nieznajomego, który w 4 dni może odmienić nasze życie. Jest to również film o zrozumieniu, wybaczaniu, małych szaleństwach, którym nie powinniśmy się dziwić, ale w nich uczestniczyć. Jest filmem o rozmowie, o zwykłych - wielkich rzeczach, które często pozostają przeceniane lub niedoceniane. Jest filmem o miłości... Garden State jest po prostu jak Garden State

Gorąco polecam również ze względu na muzykę. Trzy piosenki zuploadowałam na 4shared. Proszę się częstować, jeśli ochota:

Zero7 - In The Waiting Line 
Frou Frou - Let Go 
Colin Hay - I Just Don't Think I'll Ever Get Over You

Enjoy!

Btw: Wreszcie znalazłam idealny dla siebie layout! Zdziwiona tylko jestem, że z genialnym headerem Buffy - The Vampire Slayer, serialu, którego widziałam, nie wiem... jakieś 4-5 epków w sumie...? Może to znak, że trzeba się zainteresować na poważniej. Nic co wampirze nie może być mi obce! Ale najpierw Twilight, don't worry Ewczosie :)

 
 
Mood: chipper
Music: Frou Frou - Let Go
 
 
Maja
07 January 2008 @ 01:51 pm
Tytuł: Deja vu
Rodzaj: LOST fic
Timeline: FF

Photobucket
 


Enjoy!

 
 
Mood: geeky
Music: Vaya Con Dios - What's A Woman With A Man
 
 
Maja
01 January 2008 @ 05:13 pm

Icon Resources:



 
 
 
Mood: crazy
Music: stabbing westward - breathe you in
 
 
Maja
20 December 2007 @ 01:07 pm
W trakcie kompletowania listy 500 największych przebojów wszechczasów w/g Rolling Stone Mag. trafiłam na stary dobry szlagier Jimi'ego Hendrix'a - Foxey Lady... i podczas słuchania nadejszlo oświecenie! Cały tekst tej jakże namiętnie przezabawnej piosenki praktycznie w całości nadaje się na hymn dla pewnego aktora, wielbionego z namaszczeniem przez rzesze zwichrowanych emocjonalnie kobiet, do których ja z lubością też się zaliczam xD Ofc nic nie jest nigdy pięciogwiazdkowym gotowcem, więc na lirykę trzeba było, chcąc niechcąc, nanieść kilka poprawek. Po żmudnym procesie korekcyjnym wyszło oto niniejsze:



 
 
 
Mood: horny
Music: Jimi Hendrix - Foxey Lady
 
 
Maja
18 December 2007 @ 03:38 am

Dla takich chwil, dla takich zajawek, dla takich emocji:



 LOST zawsze pozostanie nr 1 !! To chore, ale kocham ten serial... Niech ktoś mi powie, że to promo nie jest majstersztykiem!

A najbardziej kocham tych dwoje:



<3 <3 <3 <3 <3

Uwielbiam dostawać przedwczesne prezenty gwiazdkowe :D 
A teraz radosna, jak piękny słoneczny poranek, kładę się do łóżka ;))))
Tags:
 
 
Mood: happy
Music: Stereophonics - Maybe Tomorrow